Przeglądaj mapę
logoutZaloguj/Zarejestruj

Kurpie - Adam Chętnik - część 12/13

XII. KURPIE PO WOJNIE ŚWIATOWEJ.

Puszcza kurpiowska do czasów wojny światowej, a więc do r. 1914, należała do lasów skarbowych rządu rosyjskiego, który, podzieliwszy je na szereg leśnictw i nadleśnictw, prowadził gospodarkę leśną oraz eksploatował na swój użytek. Wyrąbawszy odwieczne barcie, rząd wziął się do starodrzewia, namawiali do tego Moskali sąsiedzi puszczy — Niemcy, którzy tłumaczyli, że tak duże lasy w pobliżu sojuszników są niebezpieczne, że łatwo w nich o kryjówki dla partyzantów, jak to było w r. 1863 i t. d. Moskale słuchali tego, bory rąbali, a wszystek budulec spławiany był rzekami do Niemiec... Mimo to jednak wojna zastała jeszcze piękny drzewostan; setki morgów wspaniałych sosen, które aż „z niebem gadały", jak mówili Kurpie, świadczyły o tern, że tu była prawdziwa puszcza, że dla borów, a nie dla czego innego miejsce tu wyznaczone.

Ale wojna jest złą matką dla wszystkich, nawet i dla borów. Linja rzeki Narwi była linją bojową zmagających się potęg: germańskiej i wschodniego zaborcy. Pół roku trwały walki, grzmiały armaty, płonęły wioski i miasta.

Bory bardzo się przydały — jak jednym, tak drugim. Całe przestrzenie młodych sosen rąbano na koły do drutów kolczastych; starsze rosochate sosny kładziono pokotem, robiąc z nich zasieki przeciwko atakom kawalerji. Piaszczyste i błotniste gościńce puszczy wyścielano drewnia-nemi balami na przestrzeni dziesiątków km. Lasy porznięto rowami strzeleckiemi i blindażami. Z młodych sosenek robiono namioty, zawalano też niemi doły i bagna w celu ich przebycia. Obozujące wojska wskutek nieostrożności wzniecały pożary leśne, które pochłaniały las z podszyciem jałowcowem bardzo szybko. Od pocisków armatnich tysiące drzew było pociętych, poprze-trącanych i potrzaskanych. Drzewa z linij bojowych nie zdatne są na budulec, gdyż tkwiące w nich stalowe odłamki pocisków nie pozwalają na obróbkę ich żadnym narzędziem.

Ludność w miejscowościach przyfrontowych tak przywykła do strzałów i niebezpieczeństwa, że ginęła nieraz od kul i pocisków, a nie opuszczała swych siedzib i wiosek. Nawet gdy pociski rozbiły lub spaliły budynek czy część wioski, poszkodowani gnieździli się u sąsiadów, wreszcie w stodołach, lub wprost w lesie, obozując razem z dobytkiem, śpiąc na wozach. Ludność, wypędzona z wiosek, które atakowano, czekała opodal szereg dni i tygodni, aby wrócić przy pierwszej sposobności.

Klęskę jednak zupełną zadali tej ludności cofający się Moskale. Wypędzali oni ludność gwałtern, batami, do Rosji, wioski zaś i miasteczka, kościoły i budynki społeczne puszczali z dymem, pozostawiając za sobą zgliszcza i popioły. A ludność, pędzona przed armją, ciągnęła wiorstowemi korowodami w głąb Rosji na przymusową tułaczkę, znacząc drogę mogiłami i porzuconą nieraz całą chudobą Kto chciał gwałtem zostać, uważany był za szpiega i karany nawet śmiercią, część jednak została, kryjąc się w gąszczach leśnych i bagnach, zarośniętych trzciną i sitowiem. Ci szczęśliwcy spotkali nowych oswobodzicieli — Niemców.

Wojska niemieckie złamały linję Narwi w r. 1915 i od tej pory datuje się na Kurpiach nowa niewola i t. zw. „niemiecka pańszczyzna". Armja niemiecka parła na wschód, pędząc przytem lub oswobadzając i naszych uciekinierów.

Pozostałe w tyłach rezerwy robiły „porządek", zabierając na użytek zwycięzców resztę koni, dobytku, wozy, kożuchy, produkty spożywcze i co się dało. Dla wojska szło część tego, resztę zaś dostarczano do Prus dla głodnych Niemców.

Nie darowano i borom. Zjechali się wkrótce kupcy i przedsiębiorcy — Niemcy i żydzi, oni teraz zaopiekowali się puszczą. Rąbano tysiące sztuk budulcu 200—300 letniego, potem młodsze, a potem wypalano na miejscu węgiel drzewny, pobudowano tartaki, w celu zaś lepszego wywożenia tego bogactwa budowano szosy i kolejki — rękami miejscowemi, za wszystko niby płacąc. Ludność ze wszystkich wsi pod groźbą kar więzienia i bicia, zmuszona była 3—4 dni w tygodniu wraz z dziećmi rąbać swoją puszczę, skrobać i czyścić kloce, oraz wywozić je pozostałym inwentarzem do rzek i kolejek. Nad wsiami temi mieli nieograniczoną władzę żandarmi pruscy oraz

Ryć. 26. Klasztor po-Bernardyński w Ostrołęce, częściowo zniszczony w wielkiej wojnie.

przedsiębiorcy niemieccy i żydowscy. Traktowano ludność fatalnie. Żandarmom trzeba było się kłaniać na drogach, zdejmować czapki i mówić „gut morgen"; były wypadki, że szanujących swą godność żandarm dojeżdżał konno i z konia kopał nogą w twarz.

W warunkach żyła ludność okropnych. Nie mając w wielu wsiach chat, budowała naprędce baraki i chlewiki, kryła się po piwnicach i okopach (ob. ryć. 26). Brakło ziarna do siewu, brakło inwentarza. Było wiele wypadków, że wywożono nawóz oraz orano, zaprzęgając po 6—8 osób z rodziny. Ciągłe dostarczanie landratom podatków w naturze (masło, sery, jaja), okupywanie się różnym żołdakom i sługusom za zabicie wieprzka i t. p.; ciągłe rewizje po kątach i rekwizycje żywności, dobytku, płótna i t. d. obrzydzały wprost życie.

Po wypędzeniu Niemców w końcu r. 1918 zaczęło się budzić jakie takie życie, wygnańcy z Rosji ściągali masami. Zaczęto odbudowę chat, gospodarstw i warsztatów. Ale najazd bolszewicki zadał nową klęskę okolicy. Znowu zabierano dobytek, wozy, żywność. Znowu, kto mógł, krył się w zarośla i niedostępne błota. W takich kryjówkach uratowano całe dziesiątki koni w poszczególnych wioskach.

Przy wyjściu Niemców, oraz przy ucieczce bolszewików ludność, jak mogła, mściła się za doznane krzywdy. Odbierała im wywożoną zdobycz, zatrzymywała kolejki, rozbrajała całe partje żołdaków, zabierając część taborów i broń. Pobyt Niemców i bolszewików ludność będzie pamiętać długie lata.

Ostatnie czasy przyniosły pewne uspokojenie, ludność otrzeźwiała po strasznych przejściach, opłakała bolesne straty i wzięła się raźno do odbudowy, jak swych osiedli, tak i życia społecznego i gospodarczego. A jest tu naprawdę co odbudowywać! W takim pow. Ostrołęckim uległo zniszczeniu 15.770 budynków w 222 wioskach i osadach; w pow. Kolneńskim 25.390 budynków. Miasto Ostrołęka (powiatowe) legło całe w gruzach, miasteczko Nowogród, liczące około 4.000 mieszkańców, poszło całe z dymem — zostało zaledwie kilka zupełnie całych budynków. Kościoły w całej okolicy, objętej walkami, rozbite lub spalone umyślnie przez Moskali. Dotychczas tylko cząstka z tego odbudowana, reszta czeka na swą kolej...

Niemniej dużo jest do zrobienia w dziedzinie społeczno-gospodarczej. Tę stronę życia miejscowego spotkała niemniejsza zagłada. Po wojnie nie było ani szkół, ani instytucyj .społecznych, ani przemysłu. Wszystko trzeba było dźwigać na jfówo, lub tworzyć nowe placówki, ażeby tern-prędzej braki moralne i umysłowe wyrównać. Na tern polu, jak na niewielki przeciąg czasu, zrobiono wiele. Szkolnictwo rozwija się z roku na rok i prawie wszystkie większe wsie uczą już swe dzieci. Dźwigają się pomału rzemiosła i warsztaty przemysłowe. Są tartaki, wytwórnie stolarskie, terpentyniarnie, suszarnie szyszek. Niektórzy posyłają co rok więcej dzieci do szkół dalszych, średnich oraz seminarjów. W obrębie dawnej puszczy jest parę gimnazjów, oraz szkoła rzemieślnicza w Ostrołęce, gdzie młodzież w warsztatach ślusarskich wyrabia piękne rzeczy, wzorując się na dawnych modelach kurpiowskich. Nad całością spraw gospodarczych i społeczno-kultural-nych czuwają miejscowe organizacje: Związek

Puszczański, Oddział Kurpiowski T-wa Krajoznawczego, T-wa Rolnicze, Macierz Szkolna i t. p.

Od r. 1920 rok rocznie urządzane są wielkie zjazdy z całego terenu kurpiowskiego, gdzie omamiane są gruntownie potrzeby i bolączki miejscowe, poczem następuje interwencja do władz i ciał ustawodawczych. Zabytki miejscowe i cały dorobek wiekowy ludu albo uległ zupełnej zagładzie, albo ginie bezpowrotnie, albo niszczeje, wskutek nieświadomości ludu. Ocaleniem pozostałych szczątków zajmuje się miejscowy oddział Krajoznawczy, który urządza zebrania i odczyty z przeźroczami, gromadzi różne okazy ludoznawcze i inne, organizuje Muzeum Kurpiowskie, którego ładny zaczątek jest w m. Nowogrodzie nad Narwią.

Pamiętają też Kurpie o swych sąsiadach, zniemczonych braciach Mazurach pruskich, oddzielonych tylko sztuczną granicą. Mazurów nie można skazać na zagładę, nie można pozwolić na to, by synowie dawnej Mazowieckiej ziemi polskiej, ^wychowywani byli na jej wrogów! — oto o ezem .się mówi dziś na Kurpiach. A wszak odniem-czenie Mazurów, to umocnienie się nad morzem, to utrzymanie w rękach Bałtyku...

Dużo jest na Kurpiach do zrobienia, a spieszyć się trzeba tembardziej, że Kurpie, którzy się wzięli dopiero od niedawna do rolnictwa, cofnęli się o całe setki lat pod wielu względami od rodaków iv innych, bogatszych częściach Polski. I pozostaje im albo dopędzić ich za wszelką cenę, albo zmarnieć ostatecznie. A do tego dopuścić nie można.

XIV. BIBLJOGRAFJA.

Puszcza Kurpiowska i jej mieszkańcy „Pusz-czaki" — jak się sami nazywają — wzbudzała nieraz zainteresowanie pośród pisarzy i badaczy historycznych lub ludoznawczych, była też przedmiotem wielu dociekań i sprzecznych bardzo sądów co do pochodzenia i oceny moralnej samego ludu. Ostatecznie kurpiki wychodzili z tych prób zwycięsko i dalszy sąd o nich będzie taki, na jaki sobie zasłużą swą pracą i postępowaniem.

Całkowita bibljografja o Kurpiach jest obecnie w opracowaniu pod kierunkiem i przy współudziale niniejszą książeczkę piszącego. Dla ciekawych badaczy załączam niżej szereg prac, z których można rozszerzyć sobie pogląd na niektóre działy i zjawiska, potraktowane z braku miejsca w pracy niniejszej może zbyt pobieżnie. Na wiele z przytoczonych źródeł trzeba patrzeć dość krytycznie, a to dlatego, że niektóre wiadomości, brane pobieżnie, zbierane może „na prędkiego", z pierwszej lepszej ręki, nie zawsze odpowiadają rzeczywistości. Nie wszędzie też jest sprawiedliwa ocena, samego ludu, który, jak każdy inny, posiada wady,

ale ma też i dużo zalet, które warto pielęgnować.

Z bibljografji kurpiowskiej przytaczam następujące ważniejsze prace:

1. Puszczaki Mazowsza, „Dzieła prozą" przez Wincentego Pola, tom II, rozdział IV, Lwów 1876 r.

2. Kurpie, przez Wojciecha Grochowskiego, „Tygodnik Ilustrowany" Nr. 134, 1870 r.

3. Kurpie, przez Wiktora Czajewskiego, (Przegląd Bibljograficzno-Archeologiczny) 1881 r.

4. Kurpie, kartka etnograficzna, przez W. Czajewskiego, „Tygodnik Ilustrowany" 1881 r.

5. Kurpie, z dziejów polskiego ludu, przez A. Zakrzewskiego, „Wędrowiec" 1886 r.

6. Kurpie, powieść historyczna przez K. W. Wójcickiego, Warszawa 1902 r.

7. Kurpie, przez L. Krzywickiego, Bibl. Warsz. str. 537, 1892 r.

8. Kurpie, opowiadanie historyczne, napisał T. Piast, Warszawa 1897.

9. Na Kurpiowskim szlaku, przez A. Chleboradzkiego, powieść historyczna z XVII w., Warszawa, dodatek do „Gaz. Polskiej".

10. Mazowsze, przez Oskara Kolberga, tom IV, Mazury-Kurpie, 1888 r.

11. Wędrówki po gubernji Augustowskiej w celu naukowym, odbyte przez Aleks. Połujańskiego, Warszawa 1859 r.

12. Z puszczy Zielonej, materjały do etnografji polskiej, zebrał A. Zakrzewski, „Wisła" tom I, Warszawa 1887 r.

13. Pisma pośmiertne Karo la Potka ń-s k i e g o, t. Ił str. 222, „Puszcza Kurpiowska" (rozprawa źródłowa), Kraków 1922 (Nakł. Akad. Umiejętn.)

14. Pamiętnik historyczny płocki, przez W. H. Gawareckiego, t. II, Warszawa 1830 r.

15. Zarysy domowe, przez K. W. Wójcickiego, Warszawa 1842 r.

16. Opisanie puszcz i lasów w ks. MaA zowieckiem w 1540 r. Archiwum główne w Warszawie.

17. Puszcza Kurpiowska, z ilustr. i mapkami przez A. Chętnika, Warszawa 1913 r. (Wyd. „Księg. Polskiej").

18. Z Zielonej Puszczy (materjały do obecnych stosunków na kurpiach z wielu ilustr.) N-ry „Ziemi" 1914, przez A. Chętnika.

19. O Kurpiach, z ilustr. przez A. Chętnika, Wyd. M. Arcta, Warszawa 1919.

20. Z pieśni o Kurpiach, przez A. Chętnika, z ilustr., Wyd. „Bibl.-Drużyny", Warszawa 1919 r.

21. Chata Kurpiowska, z 207 fotogr., planami i rysunkami, wykonanemi przez autora, A. Chętnika, wydanie z zapomogi Kasy Mianowskiego, Warszawa 1915 r.

22. . Stach Konwa, bohater kurpiowski, pogromca Szwedów, Sasów i Moskali, przez A. 'Chętnika 1922 r., z 7 ilustracjami.

23. O bursztynie i przemyśle bursztyniar-skim („bursztyn kurpiowski"), z powodu zamiaru wskrzeszenia tego przemysłu na Kurpiach, opowiedział A. Chętnik 1923 r.

24. Gość Puszczański,, gazeta Kurpiów z ilustr., wychodziła pod red. A. Chętnika w Nowogrodzie Łomż. od 1920 r. (cztery roczniki).

25. Puszczanie Przasnyscy, przyczynek do charakterystyki antropologicznej Kurpiów, przez, dr. Aleksandra Macieszę (Archiwum Nauk Antropologicznych Nr. 1, tom III, Warszawa-Lwów 1923 r.).

Poprzednia  7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 ... z 13  Następna