Przeglądaj mapę
logoutZaloguj/Zarejestruj

Kurpie - Adam Chętnik - część 3/13

III. Z PRZESZŁOŚCI KURPIÓW.

WYCHOWANIE DZIECI. — JAK SIĘ RZĄDZILI KURPIE. PRAWO BARTNE. — SĄDY I KARY. — PRZYWILEJE PUSZCZAKÓW.

Kurpie od najdawniejszych czasów trudnili się bartnictwem, czyli hodowlą pszczół na barciach (starych grubych sosnach), oraz łowiectwem. Dzielili się więc na bartników i strzelców. Do strzelania zaprawiali się Kurpie od najmłodszych lat. Już w szóstym roku życia chłopiec-puszczak był zaznajamiany ze strzelbą, a w ósmym roku już musiał nieźle strzelać do celu. Kurp'-ojciec, idąc na polowanie, brał ze sobą i synów — wszyscy ze strzelbami. W boru szedł każdy w swoją stronę szukać zwierzyny. Nad wieczorem schodzili się wszyscy razem i każdy z synów kładł przed ojcem to, co upolcwał. Który z synów okazał się lepszym myśliwym i strzelcem — otrzymywał nagrodę. Ażeby nie zbłądzić w puszczy, dawano sobie znaki i sygnały pod postacią hukania jak sowa, krakania jak wrona i t. p. W czasie podróży Kurpie nosili stale siekierki, jak nasi górale.

Siekierkę wolno było nosić takiemu z młodzieży, który na to zasłużył. W dziesiątym roku życia chłopcy musieli popisywać się publicznie strzelaniem przed zgromadzeniem najwytrawniejszych strzelców. Na wysokiem około 10 łokci rusztowaniu zawieszano bochenek chleba, a nad nim tarczę z guzikiem po środku. Chłopcy, którzy trafili w tarczę lub guzik, otrzymywali nagrody takie, jak: siekierki, nożyki i t. p. Kto zamiast w tarczę trafił w bochenek chleba, tego wyśmiano i strzelać nadal zabraniano aż do następnej uroczystości. Bywało i tak, że chłopca zostawiano w puszczy i zawieszano wysoko na gałęzi żywność, jeżeli strzelaniem żywność strącił, to mógł się pożywić, w przeciwnym razie wcale mu jeść nie dano.

Dzięki takim obyczajom Kurpie byli doskonałymi myśliwymi, a nawtt kilkunastoletni chłopcy uganiali się sami po borach za .wilkiem lub dzikiem (ob. ryć. 5). Znane jest opowiadanie o Kurpiu, który popisywał się celnemi strzałami na dworze króla Stanisława Augusta. Kurp' ten, strzelając do tarczy, wypisywał na niej kulami litery S. A. R., co miało znaczyć po łacinie: Stanislaus Augustus Rex — Stanisław August Król. Zdolność strzelania Kurpiów weszła w przysłowie: — „strzela jak Kurp — mówi się o zdolnym strzelcu.

Kurpie żyli w puszczy rodami i rządzili się przez długie lata prawem patrjarchalnem; najstarszy z rodziny, ojciec lub dziadek, rządził i rozkazywał, a wszyscy domownicy wypełniali święcie jego rozkazy. Gdy się jednak rady czyli, jak na puszczy mówiono, familje, oraz osady poszczególne rozrosły, wyłonił się cały szereg spraw nie-

Ryć. 5. Wybieranie barci u Kurpiów (rys. J. Łapczyński).

tylko familijnego, ale już ogólno-społecznego znaczenia. Prawo patrjarchalne już nie wystarczało, gdyż nie mogło objąć stosunków administracyjnych, samorządowych lub handlowych.

W gospodarstwie wszystkich ludów pierwotnych ważną rolę odgrywało pszczelnictwo czyli bartnictwo. Było ono bardzo rozpowszechnione w całej Słowiańszczyźnie, w Polsce średniowiecznej zajmowało wybitne miejsce, a. w ca łym swym rozkwicie przetrwało przez długie wieki na Kurpiach, dzięki sprzyjającym warunkom.

Odgrywając tak ważną rolę, bartnictwo musiało być ujęte w przepisy prawne. To też już w XIII wieku prawo zwyczajowe w Polsce zajmuje się pszczołami, na Kurpiach zaś prawo to było obowiązującem i regulowało całe życie pu-szczaków.

Jak każdy Kurp' był myśliwym, tak prawie każdy był i bartnikiem (ob. ryć. 6). Wszyscy strzelcy tworzyli organizację strzelecką, obwarowaną przepisami i ustawami, które jednak nie przetrwały do naszych czasów. Bartnicy tworzyli bractwo bartnicze i rządzili się prawem bartnem, które było ściśle przestrzegane i szanowane przez wszystkich. Prawo to strzegło porządku społecznego i ujmowało w pewne ramy system gospodarczy na puszczy. Prawo to przez wiele lat nie było pisanem, lecz przechodziło z pokolenia w pokolenie, jako obyczaj, odziedziczony po ojcach i dziadach.

Dopiero w r. 1559 z polecenia królewskiego prawo to zostało spisane przez Krzysztofa Nisz-czyckiego, starostę przasnyskiego.

Z dokumentu tego widzimy, że Kurpie stanowili wtedy jakby odrębną „rzeczpospolitą", która

Ryć. 6. Ubiory dawne Kurpiów (strzelec).

nazywała się „bractwem" albo „towarzystwem". Prawo kurpiowskie opierało się na całej społecz ności miejscowej. Tak n. p. urzędnicy wybieralni są z grona miejscowych bartników, a przysięgę składają „całemu generalnemu gminowi". Nawet starostowie królewscy w odezwach swoich zwracają się zawsze „do wszystkich bartników i innych ludzi pospolitych w puszczy będących".

Na czele organizacji bartniczej stał starosta bartny, wybierany z pośród starszych, powszechnie szanowanych bartników. Pod jego opieką były księgi bartne, gdzie zapisywano wyroki sądowe, oraz skrzynka bartna, do której karani wpłacali grzywnę „na pospolitą rzecz bartną". Klucz od skrzynki miał jeden z bartników „przez wszystek gmin wybrany". Zebrania i wiece ludu puszczańskiego zwoływał tenże starosta bartny, za pomocą znaku bartnego. W sprawach wewnętrznych „bractwo" posiadało zupełny samorząd, a związek jego z państwem wyrażał się jedynie w opłacaniu podatków państwowych.

Podatki składane były staroście przasnyskiemu od każdego boru. „Bór" taki obejmował 60 barci, pół boru — 30 barci, a ćwierć boru 15 barci. Za cały bór, łącznie ze stanowiskami czyli łąkami, dawano „rączkę" miodu (ok. 6 garncy) według prawa z r. 1559, później podatek ten doszedł do wysokości „pudłaka" — 16 garncy z boru. Od nowowyrobionych barci opłacali bartnicy wkupne, a za prawo polowania w puszczy— k u n o w e. Podatki opłacał „każdy swoją osobą" w dzień św. Michała w miejscu oznaczonem. Po opłaceniu podatku Kurp' był zupełnym panem w puszczy i nikt mu się do jego spokojnego życia nie wtrącał.

Sprawy publiczne na puszczy załatwiali urzędnicy, wybierani przez lud; na urzędy te wybierano: starostę bartnego, dwuch sędziów, dwuch podsędków, dwuch podstarościch bartnych i pisarza sądowego.

Nowemu przybyszowi, pragnącemu osiedlić się w puszczy, stawiano szereg warunków. Prawo bartne mówi: „Ci nowi bartnicy, co ich nazywają przychodni, każdy ma przysiądz, według roty opisanej, aby był wiernym, sprawiedliwym, posłusznym Sądowi i Urzędowi Bartnemu"... Musiał też przybysz zaświadczyć się pochodzeniem- uczciwem i czystością obyczajów. Przyrzekał też solidarność, że nie będzie pomagał nikomu „ktoby sprzeciwić się chciał pospólstwu naszemu", że będzie czynił wszystko, co należy, ku pożytkowi i rozumieniu bartnemu, a jeśliby kto co niesprawiedliwego o bartnikach mówił, temu przeciwić się będzie i swoich bronić.

Po powyższych przyrzeczeniach nadawano przybyszowi „bór" i otaczano prawem bartnem. Za kradzieże lub morderstwa odejmowano bór i wydalano z puszczy.

Na czele sądownictwa u Kurpiów stał starosta bartny — „rodu dobrego, osiadły, sławy dobrej i w puszczy bory mający". Starosta przysięgał • Bogu, królowi i „wszystkiemu gminowi Jurysdykcji Bartniczej", iż sądzić będzie „nie mając względu na ubogiego i na bogatego, na przyjaciela i nieprzyjaciela, ani dbając o łaskę i niełaskę czyją, ani na datek". Sądy czyli roki walne odbywały się dwa razy na rok, na które schodzili się członkowie bractwa. Jeśli wybrany przez ogół wymawiał się od urzędowania, płacił karę 14 grzywien.

Gdy kogo skazano na śmierć przez powieszenie, „wszyscy bartnicy mają się ująć rękami powroza"-— mówiło prawo. Oznaczało to, że wszyscy biorą na siebie jednakową odpowiedzialność za śmierć osądzonego. Ktoby wymawiał tym, którzy złoczyńcę wieszali, był skazany na karę funta srebra lub złota.

Sądy zwykłe odbywały się dwa razy na tydzień. Od sądu bartnego służyła apelacja na sądy główne lub królewskie. Pisarzem był człowiek uczciwy i znany bartnikom, przysięgły. „Za fałszywe pisanie rękę traci, którą pisał, a gdyby księgi bartne sfałszował, ogniem ma być karan" — mówiło prawo. O świadkach mówi prawo, że nie mogą być niemi nieletni, także ten, „kto ojca albo matkę bijał" i „ktoby Bożego nie umiał przykazania, gdyż tam broni fałszywego świadectwa".

Złodziei wypędzano z puszczy, a któryby wrócił powtórnie, karano go jak złoczyńcę. Za wydarcie z barci cudzych pszczół początkowo karano śmiercią, potem skazywano na banicję. Jeśli kto kogo z za-palczywości okaleczył i uczynił przeto niezdolnym do pracy, sąd go skazywał dawać utrzymanie do śmierci kalece, W sprawach majątkowych, rodzinnych i t. p. prawo bartne również miało mądre i sprawiedliwe przepisy.

Wszędzie w tych prawach widzimy ducha wspólności i równości, widzimy solidarność gromadzką: „jeden za wszystkich, a wszyscy za jednego". Cechy te, właściwe gminowładztwu ludowemu, mogły się rozwinąć i dlatego jeszcze na Kurpiach, że był to żywioł jednolity, nie podzielony na stany ani klasy. Prawo bartne przetrwało na Kurpiach do r. 1801.

Przywileje, nadawane Kurpiom przez królów polskich, gwarantowały im pewne swobody w lasach królewskich. Przywilej Zygmunta III. z r. 1630 dawał bartnikom nowogrodzkim „dawne zwyczaje i wolności", zezwalając na korzystanie z puszczy, łąk leśnych i wód rybnych, wzamian za opłaty w skórkach (kuny), miodzie, sianie dla koni królewskich i pomocy przy polowaniach. Przywileje te zaprzysięgali następni królowie. Starostowie królewscy i nawet szlachta dalsza niechętnem okiem patrzyli na swobody Kurpiów i próbowali nieraz czynić im przeszkody lub szykany, ale Kurpie, broniąc się na miejscu, wysyłali jednocześnie delegatów do króla i ujarzmiać się nie dali. „Puszcza królewska i my królewscy" — mówili* z dumą. Swobody swoje utracili Kurpie wraz z upadkiem Polski.

Poprzednia  1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 ... z 13  Następna