Ze zbioru Legendy Podlasia
Jest 20 października
1655 roku. W Kiejdanach książę Janusz Radziwiłł zrywa unię Litwy
z
Koroną i podpisuje pakt wiążący wielkie Księstwo Litewskie ze
Szwecją.
Jan II Kazimierz opuszcza Warszawę i ucieka do Krakowa, a później na Śląsk.
Polska, wyczerpana wojnami z Turcja i buntem Chmielnickiego, staje się łatwym łupem.
Po wojnie trzydziestoletniej skarb królestwa Szwecji świeci pustkami. Kraj dysponuje jednak silną i dobrze osadzoną na południowych brzegach Bałtyku armią. Szwedom okazja sama pacha się w ręce. Przez pięć długich lat Szwedzi rabują kraj przy minimalnym oporze szlachty.
W kilka lat po
szwedzkim potopie Rzeczpospolita ponownie wdaje się w długą
i
wyniszczającą wojnę z Turcją. Skarb państwa jest pusty. Wojska
zaciężne nie otrzymują żołdu. Wiosną 1672 roku, tuż przed ofensywą
turecką, w chorągwiach tureckich rozlokowanych na Ukrainie, dochodzi
do buntu. W przeciągu kilku miesięcy wszystkie, poza litewskimi,
tatarskie chorągwie przechodzą na stronę Turków. Lipkowie wraz
z
czambułami krymskich Tatarów i regularną armią turecką dokonują na
wschodnich kresach Rzeczpospolitej ogromnych spustoszeń.
W 1674 roku wojska
polskie zdobywają Bar. Jan III Sobieski ogłasza amnestię dla
wszystkich muzułmanów, którzy wrócą na służbę do polskiej armii.
Tatarzy polscy, przyzwyczajeni do swobód szlacheckich, chętnie
porzucają służbę u tolerancyjnych inaczej Turków. Nie bez znaczenia
pozostawała zapewne obietnica otrzymywania żołdu na równi
z
żołnierzami innych polskich oddziałów.
Mijają lata. Skarb
Rzeczpospolitej nadal świeci pustkami. Jan III Sobieski sięga po
dobra stołowe. Wsie Kruszyniany, Łużany i Nietupa, Bohoniki, Drahle i
wiele innych przechodzą na własność polskich Tatarów jako zaległy
żołd. Dowódcy otrzymują folwarki, a zwykli żołnierze, zwani
towarzyszami, kawałki pola na niezbyt urodzajnej, kamienistej ziemi.
Powstają meczety
w Bohonikach, Kruszynianach i Malewiczach.
Jednym z towarzyszy
był Ali, dwudziestodwuletni, smagłolicy, ciemnowłosy, odważny
i
bitny. Dobry żołnierz, nie najlepszy jednak rolnik. Brak mu było
cierpliwości i uporu
w codziennym borykaniu się z wszechobecną
Puszczą. Ali zostaje osadzony w pobliżu dzisiejszej wsi
Grzybowszczyzna Nowa. Próbuje hodować konie, jednak bez większych
sukcesów.
Mijają lata. Ali coraz bardziej chciałby wziąć za żonę jakaś Kachnę Popławską czy Jagnę Krzeczkowską, która, poza nazwiskiem, obdarzyłaby go gromadką dziatwy. Jak tu się jednak żenić, gdy trzos pusty?
Przedwiośnie roku 1682.
Zima wycofuje się na z góry upatrzone pozycje. Wiosna, jeszcze
w
przedpokoju, daje jednak o sobie znać w sposób dyskretny, choć
wyraźny. Po polach i łąkach wciąż hulają wschodnie wiatry, ganiając
tabuny brudnego śniegu. Nic to. W miejscach bardziej zacisznych
pierwsze przyczółki zdobywa, długo wyczekiwana, wiosna.
Podmokłe
olsy i żyzne grądy zakwitają kobiercem białych zawilców, po rowach
rozchylają się płatki kaczyńców. Słońce coraz częściej zapuszcza
życiodajne promienie w leśne ostępy, przemieniając zwały zbitego
śniegu w miliony strumyków, które w drodze ku morzom
i oceanom
formują małe i wielkie rozlewiska.
Ali ma sen. Anioł ze złotymi skrzydłami wskazuje mu miejsce ukrycia wielkiego skarbu. Skrzynia pełna złotych monet, rubinów, szmaragdów i pereł ma być zakopana w pobliżu źródła.
Od tej chwili nasz bohater każdą wolną chwilę poświęca na poszukiwanie skarbu. Zadanie nie jest jednak łatwe. Puszcza obfituje w źródliska. W obecnych czasach naliczono ich około 440. Pewnego dnia, w początkach maja, Ali trafia jednak w miejsce, które wydaje się znajome. Kopie bez wytchnienia u źródeł nikłej, bezimiennej, puszczańskiej krynicy. Metr pod ziemią natrafia na wielki głaz. Próbuje go odwalić. Kamień jest jednak zbyt ciężki. Następnego dnia o świcie wraca z najsilniejszym ze swych koni i lnianymi powrozami. Obwiązuje kamień. Zaprzęga myszatego konia i ciągnie z całych sił. Wszystko na nic. Koło południa wraca z dwoma końmi i nowymi powrozami. W wielkim wysiłku zapadają się w miękkim materacu leśnych mchów. Głaz centymetr po centymetrze ustępuje. Z trzewi Puszczy tryska potężne źródło. Ali w ostatniej chwili przecina postronki zdobycznym kindżałem i odciąga konie na suchy grunt. W mgnieniu oka krynica obejmuje w posiadanie pnie sędziwych świerków i przelewa się przez mizerne brzegi dawnego potoku.
Dalsze losy Alego,
jak to się mawia, skrywają mroki dziejów. Być może ruszył na nowa
wojnę
z Turkami, by wziąć udział w bitwie pod Wiedniem lub
Parkanami. Kto wie?
Rzeczka, którą
powołał do życia zwana jest dziś Nietupą. Kręta, wielce urokliwa i
urozmaicona
w swoim krótkim biegu, dwadzieścia kilometrów od
źródeł uchodzi do Niemna.
W 1996 roku w dolinie Nietupy powołano faunistyczny rezerwat przyrody w celu ochrony naturalnej ostoi bobrów. W rezerwacie Nietupa można podziwiać liczne tamy i żeremia tych wspaniałych zwierząt, które podobnie jak ludzie potrafią przystosowywać zastane środowisko dla własnych celów. Bobry jednak zawsze je wzbogacają. W tym niewielkim Rezerwacie, liczącym zaledwie 273 hektary, znalazło dom między innymi ponad 120 gatunków ptaków, w tym takie skarby jak rybołów, orlik krzykliwy, sieweczka rzeczna, orzechówka.
Tomasz Lippoman