Przeglądaj mapę
logoutZaloguj/Zarejestruj


Zbiory prywatne -> Jan Murawiejski - Cukiernia „Buzna” w przedwojennym Białymstoku

Przedwojenna historia rodziny Pana Jana Murawiejskiego, kolekcjonera pocztówek Białegostoku, wiąże się z nieznanym już dzisiaj napojem o nazwie buza. To właśnie jego rodzina a w szczególności ojciec Mikołaj Murawiejski i dziadek Dymitry (kupiec z Petersburga), postanowili otworzyć cukiernię, serwującą ten popularny wówczas orzeźwiający płyn. Buza był to bezalkoholowy musujący napój wytwarzany z kaszy jaglanej, drożdży, cukru i wody. Niby proste, ale proporcje to była tajemnica buzowników. Znali je tylko Macedończycy, którzy w 1913 roku przywieźli go z Bałkanów i rozkochali w nim Białostoczan.

W wolnej już Polsce w październiku 1927 roku w kamienicy Leiby Raszkiesa przy ulicy Lipowej 23, została otwarta cukiernia „Buzna” Mikołaja Murawiejskiego. Tak to został przełamany monopol Macedończyków na ten napój i to tak skutecznie że zdaniem specjalistów "w żadnej z tutejszych buznych nie można dostać tak smacznie uszykowanego napoju tego". Oprócz buzy lokal oferował inne wschodnie specjały jak chałwa, rachatłukum oraz krajowe czekolady i inne słodkie wyroby. A wszystko to można było zjeść na miejscu przy stolikach ustawionych w elegancko wystrojonym, przestronnym wnętrzu. Buzę można było kupić również na wynos w szklanych butelkach z pałąkowymi zamknięciami. Pić ją trzeba było z wyczuciem, bo mogła nieźle „buzować”. Kamienica gdzie znajdowała się słynna „Buzna” stoi do dnia dzisiejszego obok zakładu fotograficznego rodziny Szymborskich, ale mało kto pamięta że to tam zbierała się młodzież i wszyscy którzy chcieli napić się najlepszej buzy z chałwą. Może warto wprowadzić ten oryginalny specyfik do dzisiejszych kawiarni i tak jak kiedyś spożywać go w zestawie z chałwą. Na pewno znalazłoby się wielu smakoszy na to danie. Ja na pewno byłbym jednym z nich.